Visenna - 2006-10-01 17:13:00

*Mniej więcej przy końcu korytarza znajdują się ciemne, dębowe drzwi. Po przejściu przez nie, jako pierwsze w oczy rzuca się kamienny podest, na którym w dziwnym, okrągłym naczyniu znajduje się płonąca kula ognia. Zdaje się, jakby lewitowała trochę ponad denkiem szkła. Stoi dokładnie w centrum pokoju.
Gdy przybysz przyzwyczai oczy do nietypowego, jak na zwykłą komnatę, oświetlenia, ujrzy czerwone ściany, które zdają się oplatać niskie ale obszerne, ciemnowiśniowe regały stojące niemal wzdłuż całych dwóch naprzeciwległych ścian. Przy trzeciej, tej obok drzwi stoi łoże. Jest ustawione tak, by osoba na nim śpiąca w nocy widziała księżyc i niebo.
Pod oknem, przy ścianie, stoją jeszcze 2 skrzynie. Nie widać jeszcze co tam powstanie ale konstrukcja, która powoli się tam pojawia jest dość duża.

Przy ognistej kuli znajduje się oświetlona postać. Niska drowka wpatruje się oczyma w księżyc, jakby mówiła mu, że ma dość bycia uzależnioną od niego... Po chwili wzdryga ramionami i znów zabiera się za składanie konstrukcji.*

- Szkoda, że Twierdza jest pusta... Nieraz nadchodzi czas, gdy chce się po prostu porozmawiać...

*wyszeptała, patrząc wyczekująco w kierunku drzwi, jakby ktoś zaraz miał je przkroczyć i huknąć "No gdzieżeś tak stoisz?! Przecież za chwilę mamy być w Sali Bankietowej!!... Jednakże nic takiego się nie dzieje.*

Tsu Jin - 2007-01-12 19:13:17

*zapukał w drzwi i odczekując należna chwile delikatnie uchyli drzwi wchodząc do Izby Ognia*
-Witaj Pani, mam nadzieje, że nie naruszam spokoju... *widząc przyzwolenie w oczach Visenny kontynuował*
- Popędziłem co rusz do zamczyska słysząc o wyprawie, miałem wszystkiego dowiedzieć się już zamiar dopiero w podroży, jednak widzę, że czasu mamy aż dosyć na przygotowania i omówienie szczegółów.
*usiadł na zydlu niedaleko drzwi i przemówił dalej*
- Mam nadzieje, ze wyrazisz Pani zgodę i w twojej komnacie wraz z innymi chętnymi dopracujemy detale wyprawy..
- Jednak teraz prosiłbym Cię o kilka słów wstępu… jak się zorganizujemy?

Visenna - 2007-01-13 04:08:49

-Ależ oczywiście, doskonały pomysł. Aktualnie zresztą biegam pomiędzy tyloma miejscami, że i we własnym pokoju muszę się co rusz znaleźć. Gdy dowiem się kto wybiera się z nami, poproszę wszystkich o pozostawienie tutaj kilku informacji.
- Grupa, która nie jest zorientowana nawzajem w swoich umiejętnościach i przywarach ma dużo mniejsze szanse na powodzenie misji. Tak więc sądzę, że powinniśmy to lepiej rozegrać. Każdy niech przemyśli dokładnie, jakie są jego wady i zalety. Dzięki temu unikniemy sytuacji, która spotkała mnie lata temu... Mieliśmy w drużynie postać umiejącą naśladować różne dźwięki... O mało nie zginęliśmy pożarci przez Harpie- a przecież wiadomo, że gdyby ten mężczyzna się odezwał, "zapiszczał" w ich języku, uznałyby nas za współplemieńców... Doprawdy, wiedza to podstawa.
-Sama też oczywiście o sobie opowiem, jednak dziś byłam w Galimorze na balu, czuję jak me powieki opadają z bezsiły... *śmiesznie, ledwo półwłócząc nogami, zbolałymi od tańca, doszła do łoża*
-Teraz, mój drogi przyjacielu poproszę o chwilę spokoju, chwilę odpoczynku i życiodajnego snu... Do zobaczenia wkrótce!!

Tsu Jin - 2007-01-13 09:23:01

*delikatnie wstał z zydla, podszedł do łoża gdzie zasypiała Visenna, odczekał chwilkę patrząc jak Morfeusz bierze ją w ramiona, nastepnie okrył ja miękkim pledem i wyszedł z komnaty*

Visenna - 2007-01-13 23:55:58

*Obudziła się dobrych 14 godzin później... zdziwiła się, że zasnęła w ubraniu, a jednak jest przykryta pledem... jednak wzruszyła ramoniami myśląc, że to wina jej lunatykowania.*
*Usiadła przy biurku, czekając na kolejne osoby opowiadające o swoim istnieniu, zaś sama swoje powoli sppisywała na pergaminie*

Visenna - 2007-01-14 14:22:19

*Skończyła pisać, przejrzała swoje notatki, przepisała je na czysto i pozostawiła na stole. Miała nadzieję, że reszta osób też coś o sobie napisze- w końcu to dość ważne*

Visenna
Drowka
Urodziłam się w Donne Avend. To bardzo odległe tereny od Waterdeep ale na tym samym świecie. Jako jedna z Drowek żyłam pod ziemią. Byłam dość ambitną jednostką… Co skończyło się tragicznie. Nie teraz czas na odgrzewanie starych ran… Powiem Wam jedynie, że zostałam wydalona z tamtych ziem. Zaczęłam nocą skradać się od miejsca do miejsca… Żyć jak szczur pośród szczurów. To zaowocowało pewną umiejętnością… nienawidziłam tych zwierzątek, ale nie mogłam polować w dzień… Udało mi się dostać do alchemika- co prawda ma czarna skóra, białe włosy i czerwone oczy zrobiły na nim duże wrażenie, jednak jako jeden z nielicznych wpuścił mnie do środka. Zgodził się na pewną wymianę. W zamian za mą nieśmiertelność nadał mi umiejętność zamieniania się we jaszczurkę… Tak, wiem. Spytacie dlaczego akurat w tego gada? Jest szybki, niewysoki, nie rzuca się w oczy. Jeden z najinteligentniejszych zwierząt- nie licząc małych potworów oczywiście. Ta zamiana miała jeszcze jeden szkopuł… nie tak łatwo przywłaszczyć sobie czyjąś nieśmiertelność, więc musiałam się przenieść- tak, do innego świata. Nie udało mi się do końca wypełnić tamtego zadania, więc jestem tylko częściowo nieśmiertelna… lepiej będzie jeżeli nazwę to długowiecznością. Alchemik nie zawdzięczał mi zbyt dużo, nie fatygował się więc, by mnie sprowadzić na tamten padół. Znów błądziłam, ale umiejąc się zamieniać, było dużo łatwiej.
Jakoś udało mi się dotrzeć do Galimoru. Tutaj historia zaczęła się… zmieniać. Ale jak tutaj się wszystko potoczyło, to już wiedzą tylko niektóre osoby.

Umiejętności
- Z przebywania ze szczurami nauczyłam się być złodziejem
- Galimor nauczył mnie walki za pomocą magii… jednakże dużo czarów nie znam, jestem bardem. Muzyka płynie we mnie, urzeczywistnia się… Atakuje lub broni- wszystko zależy od rytmu.
- Umiem zamieniać się w jaszczurkę co przyda się głównie w dzień…
- Duża zwinność

Wady:
- Nie mogę podróżować w dzień ani pojawiać się na słońcu jako drow. Tylko jako jaszczurka względnie wytrzymuję na słońcu, jednak bardzo mnie to męczy
- Odstraszająca postać (czarna skóra, białe włosy, czerwone oczy) (niska charyzma)
- Praktycznie NIE umiem posługiwać się ani mieczem, ani kuszą i łukiem
- Cechuje mnie tylko długowieczność, nie jestem nieśmiertelna

I to by było wstępnie na tyle o mnie... Z góry mówię, że nie mając magicznej zapory nad sobą (chroniącej przed słońcem) nie pojawię się na słońcu w dzień. Gdy słońce będzie świecić, będę w postaci jaszczurki- więc na nie dużo się zdam podczas podróży. Ale mogę się zakradnąć we wrogie szeregi i dowiedzieć wielu rzeczy... A również nocą będę dobrym sojusznikiem.

Lady Mabh - 2007-01-15 01:23:22

*Zapukała do drzwi i usłyszawszy krótkie "Proszę" uchyliła drzwi i wślizgnęła się bezszelestnie do komnaty*
-Witam przyszłą, mam nadzieję,  współtowarzyszkę podróży. Słyszałam o Twojej prośbie o napisaniu kilku słów o sobie. Pracuję nad tym i w najbliższym czasie dostarczę Ci potrzebnych informacji. Mam nadzieję, iż moje umiejętności będą wystarczające, aby dołączyć mnie do wyprawy. *Uśmiechnęła się do Visenny i równie, jak przy wejściu, bezszelestnie opuściła pomieszczenie.*

Visenna - 2007-01-15 01:29:42

-I cóż ja mam powiedzieć jak oni tak wchodzą i wychodzą... nawet nie mam możliwości powiedzieć "Dobry wieczór" Zdążam tylko wypowiedzieć słowo "proszę" i już gości nie ma! No cóż, jednakże czekam na Twój opis, czekam... *uśmiechnęła się do własnych myśli i zapatrzyła gdzieś przed siebie, w pustkę...*

Lady Mabh - 2007-01-15 02:15:25

*Zapukała do drzwi, znowu usłyszała krótkie "Proszę" i weszła*
- Proszę, przygotowałam kilka słów o sobie:

Lady Mabh:
Elfka - tropiciel

Historia:

Lady Mabh nie pamięta gdzie się urodziła, kim byli jej rodzice, gdzie się wychowywała. Praktycznie wszystko sprzed jej przybycia do Galimoru zostało jakby wymazane z pamięci. Czasem ma tylko jakieś przebłyski. Przypomina sobie ćwiczenia strzelania z łuku, praktyki walki w zwarciu. Pamięta fragmenty jak wędrowała z kimś przez las, tropiąc zwierzęta i ucząc się bezszelestnego poruszania, co opanowała do perfekcji. Posiada także chowańca, jej jedynego przyjaciela o imieniu Maph , który przypomina jej niektóre fakty z życia . Jego postać może się wydać dziwna ze względu na jedną obsesję Mabh. Otóż panicznie boi chomików, a Maph jest właśnie chomikiem...

zalety:
- dobrze strzela z łuku ( w końcu elf nie? ;P )
- nieźle radzi sobie w zwarciu
- nieźle oprawia zwierzęta
- kocha noce pod gołym, gwiaździstym niebem ( zawsze można ją wywalić z namiotu ;) )
- potrafi wytropić każde zwierzę
- bezszelestnie się porusza
- sokoli wzrok (niestety tylko w dzień)

Wady:
- gada do siebie, przez co odstrasza co poniektóre osoby
- czasem palnie coś bez namysłu
- miewa omamy słuchowe
- za cholere nie umie posługiwać sie hubką ani krzesiwem
- czasem działa pochopnie, impulsywnie, łatwo ją zdenerwować
- panicznie boi się chomików

*Podała Visennie pergamin i usiadła na zydlu czekając aż drowka przeczyta*

Visenna - 2007-01-15 02:32:00

*Podczas czytania podrygiwała jej zabawnie prawda brew... widać było, że siłą powstrzymuje się od śmiechu, bo nie chce urazić swojej przyjaciółki... Jednakże, dowiedziała się kilkunastu rzeczy, o których nigdy Mabh jej nie mówiła podczas wspólnych wypraw*
- Cóż kochanienka... na pewno bardzo mi się to przyda *wykonała dworski ukłon w kierunku szybko złoszczącej się Mabh na takie określenie jak "kochanienka"... Ale cóż, tak to już z tą dwójką jest, lubią się droczyć*
-Przydasz się na pewno, szczególnie że powoli okazuje się, że będzie problem z obroną na statku..
-Czekam na Ciebie jutro rano przy dziedzińcu... jak na resztę postaci, pomimo, że są mi nieznane teraz...

Lady Mabh - 2007-01-15 02:37:52

*Spojrzała się spode łba na Visennę*
-Kochanienka to była Twoja matka :P Wybacz, ale muszę iść.
*Ukłoniła się w stronę drowki i czym prędzej opuściła jej komnatę, bo czuła, że wzbierająca w niej złość zaraz wybuchnie.*

Visenna - 2007-01-15 04:05:46

-Oj tak, zdaję sobie z tego sprawę... Też jej współczuję- wypuścić na świat banitę... *powiedziała z przekąsem, chwilę później usłyszała szczęknięcie zamykanych drzwi*
-No, oby jej do jutra przeszło...

Tsu Jin - 2007-01-16 17:52:11

*powli wszedł i zostawił kartke zapisaną równym pismem*
Przybyłem do tej krainy z Chaldei, uważanej za krainę astrologów i magów. Magowie z mojej krainy są potomkami Balaama, którzy z pokolenia na pokolenie przekazywali wiadomość o wyprorokowanej przez niego gwieździe. W rodzinnym domu zanim wyruszyłem z nakazu ojca by poszukiwać tajemnego znaku wyprorokowanego przez naszego przodka, pilnie zgłębiałem i studiowałem magię, alchemię i astrologie oraz wszelakie nauki tajemne. Jednak poddanie się przeznaczeniu nie pozwoliły mi osiągnąć we wszystkich dziedzinach doskonałości, choć zajęło mi to dobrych kilkanaście lat i w niektórych jestem naprawdę dobry. Włóczęga i poszukiwanie przygód odbiegła od danego mi nakazu ojca o szukaniu znaków. Jednak przemierzanie krain, poznawanie coraz to nowych istot i wychodzenie z różnych opresji weszło mi w nałóg. Spotkani na mojej drodze wojownicy i barbarzyńcy zasiali we mnie nieodpartą chęć władania mieczem, lecz poza podstawowymi pchnięciami i cieciami nic więcej nie jestem w stanie wyćwiczyć. Po prostu nie jestem stworzony do miecza.

Tanisuran mężczyzna dobrze zbudowany o ziemisto trupiej cerze i lekko skośnych oczach, nadających jego twarzy wrażenie, iż jest jaszuroczłekiem. Zupełnie błędne. Jest to pozostałość z dzieciństwa po nieudanych próbach magicznych zamiany w jaszczurkę. Okazało się wtedy, ze jedyne zwierze którego postać może przybrać to kruk (z dziwnie wąskimi oczami)

fobie nerwice mężatka opowiadanie erotyczne Nie stać mnie na psychologa zaklęcia voodoo gry na s60v3